Znalazłem ostatnio niedaleko przyjemną via ferratę, idealną na sam początek przygody z tymi trasami. Jest krótka, łatwa, z knajpką do góry. No i blisko Wiednia. Czego chcieć więcej na przyjemny początek przygody z żelaznymi drogami? Hanselsteig znajduje się w masywie Hohe Wandu, spokojną godzinkę od Wiednia. Masyw ten jest znany z mnogości tras wspinaczkowych, oraz ferrat. Krótkie dojścia do tras są tutaj ogromnym atutem, jest nim też fakt, że zazwyczaj czeka na nas do góry jakaś knajpka :) Nie inaczej jest w przypadku naszego dzisiejszego gościa. Kohlröserlhaus czeka na nas ze swym żarełkiem oraz napitkiem (TIP: jakieś 100m przed nim jest pasieka, gdzie sprzedają górski miód za 12 eur/litr), a dojście do trasy to spokojne pół godziny. Sama ferrata to kolejne pół godziny przygody. Została ona ocenina na trudność B, przy czym jest to bardzo spokojne B. Są zaledwie dwa miejsca o tej trudności. Do jej przejścia nie jest konieczna lonża (no chyba, że masz paniczny lęk wysokości, albo wchodzisz z dziećmi) i przy suchej pogodzie nie powinno być większego ryzyka. Jedynym niezbędnym elementem ferratowego ekwipunku jest kask i o nim nie możesz zapomnieć - czasami (szczególnie w weekendy i święta) na tym szlaku może być całkiem tłoczno. Jeżeli nie posiadasz jeszcze kasku wspinaczkowego, to od biedy może być rowerowy. Jest szansa, że spoci ci się wtedy trochę głowa. Ale przeżyjesz - szlak nie jest długi :) Nie ma za bardzo się rozpisywać...
.... w drogę czas ! Auto zostawiłem przy
Loderhof. Wypoczywające w zagrodzie konie delektowały się przepiękną pogodą zerkając na mnie leniwie. Pierwsze minuty dojścia były łagodne, ale tylko te naprawdę pierwsze. Z czasem robiło się coraz stromiej - rozgrzewka pierwsza klasa. W końcu zaczęły się widoczki i pojawiła ciepłej barwy skała, charakterystyczna dla Hohe Wandu. No i wreszcie pierwsze żelazo. Ale najpierw kaski na głowę, Panie i Panowie ! Parę kroków wyżej napotkałem bardzo klimatycznie umiejscowioną ławeczkę. Niestety, jak widać, była już ona zajęta. Ruszyłem więc ku kolejnym linowym poręczom, tym razem trochę bardziej stromym. Ale równie krótkim. Potem na mojej drodze pojawiła się mała kładka, dwa kroki dalej pod moje buty znowu powróciły skałki. W końcu ujrzałem początek głównego dania Hanselsteig'u. Czyli pierwsze stalowe stopnie znikające wśród obiecujących przyjemny chłód skał. Szybko przez nie przebrnąłem i trafiłem na idącą pod śmiesznym kątem drabinkę. Skały działały jak klimatyzacja w ten upalny dzień. Chwilę wdrapywania później powróciły leśne klimaty. Ale tym razem z przyjemnym widokiem w tle. Na tym ostatnim etapie trasy pojawiły się jeszcze krótkie i proste fragmenty z linkami i jedna niewielka kładka. Bez stresu, za to doznania pierwsza klasa. W końcu dotarłem do drogi. Tutaj masz wybór - albo odbijesz 5 minut w lewo do Kohlröserlhaus, gdzie możesz coś zjeść, wpić (ewentualnie iść dalej odkrywać Hohe Wand). Ewentualnie możesz od razu wybrać drogę powrotną. w drodze powrotnej można trafić na takie smaczki Wiedzie ona najpierw przez leśny plac zabaw, a potem przez naturalną ścieżkę edukacyjną z różnymi odmianami drzew. Każda z nich jest ciekawie opisana. Polecam dla rodzin dziećmi ! Chwilę potem trafiłem na znak kierujący mnie do punktu startowego. Stąd już zostało około 45 minut leśnego zejścia.
Podsumowując Jest to idealna trasa dla osób nie posiadających doświadczenia z ferratami. Nawet osoby z lękiem wysokości nie powinny mieć tutaj większego stresu. Także brak konieczności posiadania uprzęży czy lonży nie jest tu przeszkodą. Krótko mówiąc - jeśli chcesz poznać urok żelaznych dróg, to ogarniaj kask, tankuj auto, sprawdź pogodę i do dzieła ! Jeżeli załapałeś bakcyla, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wkrótce opiszę inną ciekawą trasę. Również coś dla początkujących, ale tym razem bez kompletu ferratowego sprzętu się nie obejdzie.
To uproszczony profil wysokości pokazujący najwyższy i najniższy punkt szlaku. Aby uzyskać szczegółowy profil wysokości śledzony przez GPS, użyj dedykowanej aplikacji turystycznej.